blog

Ten Typ Mes, Jeżozwierz & O.S.T.R. na woskach !


Link 01.10.2014 :: 23:30 Komentuj (0)

Powolutku zaczynałem się martwić o bieżący winylowy rok w Polsce. Na szczęście powoli coś
zaczyna się ruszać i w tym temacie. Po kilku miesiącach ciszy zapowiadane są kolejne premiery.
I dobrze!

Przed kilkoma godzinami ruszyła przedsprzedaż wspólnej dwunastki Jeżozwierza, Ostrego i Dj Aca.
Singiel "Katany" ukaże się w limitowanym nakładzie 300 sztuk już 14 października. Na stronie B
pojawi się numer "Kiedy mnie już nie będzie". Oba tracki wyprodukował O.S.T.R. Popisy didżejskie
dograł Dj Ace. Winyl ukaże się na rynku nakładem Tabasko Nagrania. Poniżej pełna tracklista.

A1 Katana
A2 Katana (Instrumental)
A3 Katana (Acapella)

B1 Kiedy mnie już nie będzie
B2 Kiedy mnie już nie będzie (Instrumental)
B3 Kiedy mnie już nie będzie (Acapella).

Również dzisiaj ruszyła przedsprzedaż na potrójny album Mesa - "Trzeba było zostać dresiarzem".
Wydawnictwo do sprzedaży trafi 10 października. Album ukaże się na trzech kolorowych woskach
w nakładzie 500 sztuk. Na płytę trafił remiks utworu "Obejmę Cię" autorstwa R.A.U. Z tego co
podejrzałem na stronie Alkopoligamii to całość wygląda naprawdę bardzo fajnie. Każda osoba,
która kupi wosk za pośrednictwem strony wytwórni otrzyma również pliki mp3 - nie wiem po co,
ale ok.


Nowy wosk od Druha Sławka.


Link 30.09.2014 :: 21:07 Komentuj (0)

To co widać powyżej to prawdopodobnie okładka najnowszego wydawnictwa wytwórni Druh
Sławek Records. Wszystko wskazuje na to, iż epka grupy Pseudo Intellectuals trafi do sprzedaży
na 180 gramach jeszcze w tym roku. Póki co, wszystko owiane jest tajemnicą. Więcej informacji
o nadchodzącej dwunastce powinno pojawić się późną jesienią.

Druh Sławek: "Na razie nie ma jeszcze żadnej konkretnej daty, póki co robię okładkę (a właściwie
labele, bo okładka z grubsza jest już gotowa, zresztą jak widzę trafiła już nawet do sieci), wczoraj
dostałem mastery, więc na pewno przed końcem roku. Chyba (no bo nigdy nic nie wiadomo).


Vinyle Misztala: Havoc - 13


Link 29.09.2014 :: 19:57 Komentuj (0)

I weź tu napisz coś po spotkaniu z Mobb Deep o płycie "13" - czy o którejkolwiek innej, co nie
będzie wyglądało jak jakaś różowa laurka. Odsuwając już na bok wrażenia i emocje po koncercie
Mobb Deep w Katowicach (choć koncert jak koncert - widywałem lepsze, i to chyba nawet w tym
roku), ale sam fakt, że siedzisz obok typów, którzy rapowali w 1995 na "The Infamous" - płycie
którą porównywano do debiutów Nasa i Wu-Tangu może przerosnąć i wprawić w zakłopotanie.
Płyta "13" jest po prostu rewelacyjna. Już otwierający numer "Gone" zapowiada, że płyta jest
genialna, a dalej jest tylko lepiej. Lwią część produkcji na tym albumie wziął na siebie sam Havoc,
jedynie w bonusowym "Can't Sleep" Havoc rapuję pod podkład Statik Selektah. Krążek do sprzedaży
trafił lekko ponad rok temu nakładem Nature Sounds. Gościnnie słyszymy tutaj takich raperów jak
między innymi: Styles P, Raekwon, Twista czy Royce Da 5'9". Bezsprzecznie najpiękniejszym numerem
na płycie jest "Colder Days" - wciąż wymiękam przy nim.

Właśnie za jakieś komiczne pieniądze wpadł w moje ręce album "H.N.I.C."! Ahh Ci allegrowicze.




Vinyle Misztala: Biz Markie - Turn Tha Party Out


Link 26.09.2014 :: 21:30 Komentuj (0)
darmowy hosting obrazków
W czasach gdy Tytus z Asfaltu powoli rozkręcał swoją wytwórnię i wydawał pierwszy album Ostrego,
niemiecka wytwórnia Groove Attack właśnie wypuszczała drugą część składanki "Superrapin", na
której pojawili się między innymi Pete Rock, Grand Agent, Mr. Lif, Declaime, Medaphore, Biz Markie.
Już abstrahując od tego, że na część pierwszą wydaną w 1999 roku trafili El Da Sensei, Planet Asia,
Rasco czy Edo G i Lootpack. A rok później na półki sklepowe trafił solowy album Phife Dawg'a z ATCQ.
To tak nawiasem, dla tych którzy uważają, że Asfalt coś znaczy w Europie. Nie zrozumcie mnie źle,
jestem fanem tej wytwórni, mam mnóstwo płyt z logiem Asfaltu, no ale mam też świadomość jak
to wygląda(ło) na tle chociażby Niemiec, Francji. Jak Biz Markie trafił do Groove Attacku? W okolicach
2000 roku miał podpisany kontrakt z dużą amerykańska wytwórnią, Epic, która nie była w stanie
zaoferować mu takiej swobody artystycznej na jaką liczył. Groove Attack był w stanie to dla niego
zrobić - dał mu gwarant na nieograniczoną swobodę artystyczną, ale też czasową - coś co było,
a może i nadal jest w Stanach rzadkością. Nim ukazała się druga część składanki, rzucono do obiegu
singiel "Turn Tha Party Out", który wyprodukował Dj Paul Nice. Mam szczęście co do tej składanki,
bo pierw udało mi się ją zdobyć na cd za śmieszne pieniądze, a teraz dorwać dwunastkę za równie
śmieszną kasę. Jeśli ktoś nie jest przekonany do rzeczy z Juice Crew, bo coś tam, to warto mieć
ten singiel chociażby z uwagi na rewelacyjną okładkę.

Jakoś na dniach druga część wywiadu z Dj'em Przeplachem. Nie wiem czy ktoś czeka, ale poinformować
nie zaszkodzi.

Jutro widzimy się w Kato na Mobb Deep!!!


Recenzja: Włodi - Wszystko z dymem


Link 22.09.2014 :: 20:30 Komentuj (0)

Ostatnie kilkanaście miesięcy to ciężkie czasy dla rodzimego rapu. Większość raperów skupiło
się na budowaniu swojego internetowego wizerunku, wszechobecnej modzie i nabijaniu słupków
popularności. Dotyczy to zarówno młodych graczy jak i starych weteranów. Coraz ciężej w cyrku
zwanym polskim hip-hopem znaleźć coś wartościowego, do czego podejdzie się z szacunkiem
i słucha z otwartą gębą od deski do deski. Na szczęście udało się! Włodi po raz kolejny nie zawiódł!

Weteran rodzimej sceny hip-hopowej, kazał nam bardzo długo czekać na swoją kolejną solową
płytę, (bo przecież od pamiętnego albumu "W..." minęła już blisko dekada) ale opłaciło się.
Warszawski raper zna swoją pozycję na scenie, i na dobrą sprawę mógł wybrać każdą drogę -
kontynuować uliczną stylistykę lub pójść śmiało we współczesną nowo szkolną muzykę, wybrał po
środku i chwała mu za to, tym bardziej, że potrafił to wszystko zgrabnie ze sobą połączyć. Włodi
znakomicie odnalazł się w roku 2014 będąc na scenie od końcówki lat dziewięćdziesiątych.

Pierwsze single nie zapowiadały tak dobrej płyty. Do numeru "T&T" podszedłem chłodno, mimo że
podkład wyprodukował sam Evidence. Gdy usłyszałem "1996" z Vieniem i Pelsonem zacząłem mocno
obawiać się o trzecie solowe wydawnictwo współzałożyciela Mistic Molesty. Na szczęście wyżej
wymienione numery to zdecydowanie najsłabsze akcenty na płycie, choć przy odsłuchu całości i tak
smakują nieźle - chociaż Vienio z każdą zwrotką udowadnia, iż powinien wrócić do korzeni i zacząć
grać imprezy jako didżej. Gdybym miał wypisać cytaty, które zrobiły na mnie wrażenie na tej płycie,
musiałbym przepisać naprawdę większość tekstów, więc może zostańmy przy "Mówiłaś pokaż
gnojkom ich miejsce w szeregu, albo wyłącz mikrofon i więcej nic nie mów...", albo "Nie szukaj mnie
po dworcach jak żona Riedla, igła którą znam czyta bit na wosku, didżej tnie to jak brzytwa, robię
rap po polsku" z "Detektor dymu".

W przeciwieństwie do innych raperów, których Włodi zahacza w kawałku "W drodze po towar"
jego muzyczne inspiracje nie skończyły się na pierwszej płycie Mobb Deep, co nie oznacza, że
muzyka Mobb Deep nie jest mu już bliska - artysta doskonale wiedział jak ta płyta ma brzmieć, co
umiejętnie przekazał didżejowi B - inspiracje wspólną płytą "Albert Einstein" Prodigy i Alchemista
słychać wyraźnie. Nie tylko Dj B zrobił tutaj świetną robotę, podkład Stony w numerze "Guzik" to
jeden z najprzyjemniejszych podkładów jakie otrzymaliśmy w tym roku. Jeśli już wywołałem ten
numer to nie sposób oprzeć się, jak i co tutaj nawija Małpa, który zresztą był bliski by ukraść
Włodiemu numer. Zwrotki Weny i Mielzkiego raczej bez historii, a szkoda, bo szczególnie za Grubego
trzymałem mocno kciuki. Dla fanów słodkiego smaku jointa to pozycja obowiązkowa, szczególnie
w połączeniu z zawartością książeczki. Utwory "Zapałki" czy "Proces spalania" to numery, które
za kilka lat będą klasykami na poziomie "Uciułanego" ze wspólnej płyty Deluksów, Intoksynatora
i Jwp z 2004 roku.

Album Włodiego "Wszystko z dymem" to przykład na to, że kilku weteranów tej sceny nie zjadło
swojego ogona, nie podąża za trendami, a wręcz wyznacza je. Nie zostało ich na scenie zbyt wielu,
więc tym bardziej warto ich wspierać. Jestem przekonany, że gdy najważniejsze osoby piszące
o rapie w tym kraju (aż trzy, może cztery) będą podsumowywały rok, ten krążek będzie wywoływany
często i głośno.


Rasmentalism - Między nami spoko 7"


Link 21.09.2014 :: 23:30 Komentuj (0)
darmowy hosting obrazków
Kilka dni temu w moje ręce wpadł kolejny winyl od Rasmentalismu. Tym razem Tytus pokusił się
o wypuszczenie siódemki "Między nami spoko", gdzie dodatkowo znalazł się remiks od Night Marks
Electric Trio. Wosk do sprzedaży trafił w limitowanym nakładzie 300 sztuk - wytwórnia przyzwyczaiła
nas do tego, iż z reguły limitowane wydawnictwa rozchodzą się bardzo szybko, tutaj jest inaczej -
może dlatego, że tylko maksymalnie dwie kopie dla klienta? Niemniej, jeśli ktoś jeszcze nie nabył
siódemki, to nic straconego. Za chwilę do sklepów ma trafić wspólny wosk Jeżozwierza i Ostrego,
może i w końcu na winylu doczekamy się pełnego albumu Rasa i Menta?


Wywiad: Plash (Dj Przeplach) - część 1.


Link 17.09.2014 :: 17:30 Komentuj (0)

Znany dotychczas ze swoich miksów i grania na niezliczonej ilości imprez hip-hopowych - Dj Przeplach,
postanowił w końcu postawić na produkcję. W czerwcu wypuścił swój pierwszy materiał zatytułowany
"Isolation", dzięki któremu zupełnie niespodziewanie wskoczył do czołówki rodzimych producentów
hip-hopowych! Przeplach to przede wszystkim bardzo otwarty, uśmiechnięty i niezwykle sympatyczny
człowiek, który bardzo ceni sobie korzenne podejście do hip-hopu. W połowie września, gdy dzieciaki
powoli oswajały się z nowo rozpoczętym rokiem szkolnym, ja wybrałem się do Krakowa, by doświadczyć
co znaczy krakowska gościna i jak wygląda z bliska tutejsza scena hip-hopowa.

Wywiad z oczywistych powodów podzielony został na trzy części. Serdecznie zapraszam do sprawdzenia
pierwszej odsłony!!!

Przeplach, bym zapomniał - yerba w butelce to mistrzostwo świata!


Dosyć często pokazujesz się w koszulce drużyny Boston Celtics. Jesteś fanem NBA? Grywasz w kosza?

W latach dziewięćdziesiątych byłem ogromnym fanem koszykówki, gdy na Tvp2 w nocy leciały pamiętne
finały Chciago Bulls - Utah Jazz. Pamiętam, że jarałem się koszykówką do tego stopnia, iż w zimę potrafiłem
iść na boisko i kuć lód by móc pograć w koszykówkę. Wszystko zaczęło się od tego, że jak chodziłem do szkoły
pływackiej to na wuefie nie bardzo radziłem sobie z koszem, co było niejednokrotnie powodem śmiechu wśród
moich kolegów. Pamiętam, że pewnego dnia uparłem się i postanowiłem zabrać się za grę w kosza. Mieliśmy
dość mocną ekipę u mnie na osiedlu Kolorowym na Nowej Hucie, która wzięła mnie pod swoje skrzydła. Gdy
po wakacjach wróciłem do szkoły to byłem bossem (śmiech). Bardzo fajnie wspominam te czasy. W prawdzie
teraz już nie śledzę tak wnikliwie ligi Nba, ale zdarza mi się z synem porzucać do kosza. Jeśli chodzi o koszulkę
Bostonu Celtics, to bardziej ukłon w stronę pierwszego klipu House of Pain, który zrobił na mnie ogromne
wrażenie - stąd zamiłowanie do koniczynki i tych kolorów. Bardziej niż Bostonu byłem fanem Chicago Bulls,
choć nie ukrywam, że grą Larrego Birda byłem zachwycony!


Na jednym ze swoich facebookowych zdjęć, stoisz wraz z B-Boyem Yarko z Lajonów Kingz w Warszawie
na Placu Zbawiciela i chcecie podpalać tęczę (śmiech). To akcja pół żartem, pół serio czy coś bardziej
zaangażowanego?


Żadna zaangażowana akcja. Grając na imprezie "Dźwięk złam" w Warszawie - swoją drogą na bardzo
fajnej miejscówce (opuszczone perony polskich kolei), gdzie zagrali między innymi Trails X, odbyły się
zawody b-boyowe, jam graffiti - ja miałem hostel niedaleko Placu Zbawiciela. Jak podszedłem i zobaczyłem
ile miasto Warszawa wpakowało kasy w obronę tego czegoś, bo inaczej nie umiem tego nazwać, to mnie
po prostu przeraziło. Wszędzie kamery, patrole - ktoś przecież za to płaci, idą na to pieniądze podatników,
co już w ogóle jest dla mnie totalnie przerażające. Nawet podszedłem do strażnika miejskiego i zapytałem
czy mogę tam podejść, pod tą tęczę - usłyszałem "no co Ty, przecież tam się od razu zraszacz włącza,
podjeżdża patrol, zawijają Cię, dostajesz mandat". Zrobiliśmy z Jarkiem takie, a nie inne zdjęcie, bo jest to
dla mnie niewyobrażalne, że pieniądze pakowane są w coś takiego. To chyba bardziej gierki polityczne,
już sam nie wiem.

Pytanie o scenie pociągową w Krakowie. Jak to teraz wygląda? Urwis czy takie ekipy jak CNB, RMS wciąż
są aktywne?


Chłopaki z CNB jak najbardziej są aktywni nie tylko na panelach, ale również na mieście. Urwis, mój bliski
przyjaciel jest też jak najbardziej aktywnym malarzem, zresztą już od wielu wielu lat. Scena krakowska
graffiti moim zdaniem ma się dobrze - można zauważyć coraz lepsze prace na mieście czy na pociągach.
Rośnie nowe pokolenie, które jeszcze moim zdaniem jeszcze dużo pokaże polskiej scenie. O lokalną scenę
jestem jak najbardziej spokojny.

A nie uważasz, że w pewnym etapie malarze z Krakowa na płaszczyźnie pociągów nieco odstawali od
graficiarzy z Gdańska, Katowic czy Warszawy?


W pewnym etapie tak. Nie było tego za dużo, ale cieszę się, że jakoś się to wszystko wyprostowało dzięki
kilku osobom. Rzeczywiście był taki moment posuchy jeśli chodzi o blachy w Krakowie. Jest już ok. Dzieciaki
znają zasady - wiedzą co robić, jak robić, starsi ich "wychowują" i pokazują odpowiednią drogę jeśli chodzi
o malowanie, co moim zdaniem jest najlepszym wyjściem w hip-hopie w ogóle. Zdecydowanie najbardziej
aktywną postacią na scenie jest wciąż nieprzerwanie Urwis.

Tak jak Ci wcześniej mówiłem, B-Boying to coś z czym kontakt (nie wiedzieć czemu) straciłem w 2009 roku
po imprezie Freestyle Session w Katowicach. Jak w chwili obecnej wygląda polski b-boying na tle tego
światowego? Wciąż na topie Polskee Flavour i Funky Masons?


Wiesz co, śmiało można powiedzieć, że polska scena b-boyowa już dawno jest na poziomie światowym.
I mówię to bez żadnego pucowania się czy coś. Chłopaki za każdym razem potrafią to idealnie udowodnić.
Jeśli ktoś choć trochę śledzi scenę, jak ona wygląda to wie, że taka jest po prostu prawda. Przykładem jest
chociażby drugie miejsce na takie imprezie jak Freestyle Session zdobyty przez właśnie Polskee Flavour.
Tak naprawdę nie tylko Polskee Flavour i Funky Masons, jest Kingz of Warsaw, RockaFellaz, Lajony Kingz,
jest naprawdę sporo ekip, Sinior Skład Family gdzie masz nie tylko b-boys, ale także kolesi którzy tańczą
rocking - między innymi Kostek i Skóra. Chłopaki pojechali do Stanów i wywalczyli pierwsze miejsca na
szanowanych imprezach jeśli chodzi o rocking. Polska scena b-boyowa stoi naprawdę na wysokim poziomie,
widzę to za każdym razem na zawodach, które mam okazje grać. Naprawdę poziom jest światowy. Jest
sporo bardzo dobrych graczy w Polsce z czego jestem cholernie dumny.

darmowy hosting obrazków
Kiedyś w Krakowie była taka ekipa jak Flexion Moves. Możesz w skrócie opowiedzieć historię tej załogi?

Kurde, to był najpiękniejszy okres (śmiech). Flexion Moves założyłem ja, Baton (z którym malowaliśmy,
jeździliśmy na deskorolce, graliśmy w kosza, a później zajaraliśmy się b-boyingiem) i Bodo. Baton do dzisiaj
ze mną trenuje, miał chwilową przerwę, ale wrócił i fajnie nam się razem tańczy, mamy kontakt, widujemy
się. Historia jest niesamowita, bo byliśmy pierwszymi b-boyami w Krakowie, nikogo nie było przed nami,
przynajmniej nie słyszałem o nikim, a interesowałem się tym, bo chcę znać historię tego miasta - jak to
powstawało, a niestety nie słyszałem o nikim, o żadnej ekipie, która byłaby przed nami. Na początku było
nam ciężko, ale ma to swój magiczny urok - nie było internetu, mieliśmy jednego vhsa, z którego uczyliśmy
się figur. To było mega tajemnicze i fajne, nie było tak wyświechtane jak teraz - nie mówię, że to do końca
jest złe, ale jednak zajawiasz się w czymś, nie wiesz dokładnie czym, jak to ugryźć, nie masz nikogo kto by
Ci coś pokazał. Każda muzyka, każda kaseta video z zawodami jest na wagę złota i oglądana przez nas
non stop. Tak się zaczęły początki Flexion Moves. Z naszej trójki to się później rozrosło chyba do 13 osób.
Tańczyliśmy w Nowej Hucie wszędzie - na ulicy, na boiskach, klatkach schodowych, nawet u mnie w domu
był taki mały squat hip-hopowy. Mega miło wspominam ten okres i zawsze będę szanował tych ludzi, z którymi
zaczynałem. Mam z nimi kontakt do dziś. W prawdzie tylko ja i Baton tańczymy, ale inne osoby też wspominają
to bardzo fajnie i z tego co wiem część chciałaby wrócić do tańczenia, ale wiadomo jak jest, gdy zaczyna
się dorosłe życie - praca, rodzina i nie każdy ma na to czas, co jestem oczywiście w stanie zrozumieć
i uszanować. Jestem bardzo dumny, że mieliśmy taką ekipę i zaczęliśmy ten b-boying w Krakowie. Nowa Huta
była niezwykłym miejscem gdzie większość osób robiła naprawdę konkretny hip-hop. Na każdym osiedlu
spotkałeś kogoś kto np. malował, tańczył, rapował czy udzielał się w inny sposób. Wszystko było bardzo
prawdziwe i szczere. Wszyscy się znaliśmy i trzymaliśmy razem. Mam potężny sentyment do tej dzielnicy,
ludzi oraz moich początków z hip-hopem i zawszę będę o tym mówił.

Temat Stylowej Spółki Społem. Funkcjonuje ta ekipa jeszcze? Z tego co pamiętam to Wasza płyta ukazała
się w Asfalcie.


Tanecznie Stylowa Spółka Społem już nie funkcjonuje, tylko kilku chłopaków tańczy na "własną rękę".
Bardzo bym chciał choć jeszcze raz wystartować z chłopakami na jakiś zawodach. Nasza pierwsza płyta
wydana została w Asfalcie, drugą płytę wydaliśmy już sami. Na chwilę obecną nasze drogi się nieco rozeszły.
Decu ma w tej chwili Szpilersów, ja jestem zajęty zespołem Flue i innymi swoimi rzeczami, ale widujemy
się na imprezach. Decu organizuję imprezę "Kontrole stylu", wciąż sędziuję, jest aktywnym b-boyem.
Niewykluczone, że coś jeszcze razem kiedyś zrobimy, póki co każdy poszedł sobie w swoją stronę - co jest
czymś zupełnie normalnym. Na dobrą sprawę do dziś mamy ze sobą mniejszy lub większy kontakt.
Wiesz, jak ja zaczynałem tańczyć to Stylowa Spółka Społem funkcjonowała jeszcze pod nazwą Heart Attack
Squad, wówczas im bardzo kibicowałem, bardzo byłem zajawiony ich tańczeniem, to był naprawdę konkretny
poziom jak na lata dziewięćdziesiąte. Kładli bardziej nacisk na styl i na esencje b-boyingu niż na popularne
wówczas power moves, gdzie "powerowo" też cisnęli grubo. Byli bardzo muzykalni, co mnie zawsze najbardziej
jarało w b-boyingu. Zaszczytem dla mnie było dołączenie do tej ekipy i reprezentowanie jej. Zasilenie szeregów
Stylowej zbiegło się w czasie z lekkim rozbiciem ekipy Flexion Moves - mniej trenowaliśmy. W Stylowej Spółce
Społem byłem aktywny zarówno pod względem muzycznym jak i tanecznym. Pozdro dla całej SSSpółki!

Na Twoim najnowszym wydawnictwie pojawił się BlabberMouf z ekipy Da Shogunz. Jak doszło do tej współpracy?

Mam dość oldskulowe podejście do tego tematu, ale ja nigdy nie współpracowałem z kimś przez internet.
Staram się człowieka poznać zanim zacznę z nim współprace, jeśli jest między nami wspólny vibe to wtedy
jak najbardziej zaczynamy działać razem. W momencie gdy pierwszy raz usłyszałem ekipę Da Shogunz to
po prostu zwariowałem, nie wiedziałem że coś takiego ma miejsce w Europie i byłem naprawdę w szoku.
Ich wydawnictwa są na bardzo wysokim poziomie i to nie tylko pod względem produkcji, ale też rapu.
Wiedziałem, że będę chciał coś zrobić z tym gościem! W momencie gdy uznałem, że to już ta chwila i będę
chciał wydać swoją epkę, zrobiłem bit, który pasował mi idealnie do Blabbera - nie widziałem nikogo innego
na tym podkładzie. I wtedy złamałem swoją zasadę i odezwałem się do niego przez internet. Rozmawialiśmy
ze sobą godzinami przez Skype, vibe zaskoczył i obaj stwierdziliśmy, że robimy wspólny numer. Podesłałem
mu swój bit, który bardzo mu się spodobał i po kilku dniach poszliśmy krok dalej i uznaliśmy, że warto zrobić
klip - zaprosiłem chłopaków do Krakowa. Blabber wpadł do mnie z CDS. Gdy spotkaliśmy się to po prostu nie
mogliśmy się nagadać, po czterech godzinach rozmowy czułem się jakbym znał go kilka lat. Pokazałem im Kraków
i naszą scenę hip-hopową - poznałem z Urwisem, wziąłem na próbę z Flue. Bardzo zależy mi na tym, że jak
z kimś współpracuję to chcę by zobaczył choć troszeczkę jak wygląda moje życie. W momencie gdy przyjechali
na klip, w Krakowie odbywały się zawody taneczne, gdzie wraz z CDS I Blabberem zagrałem wspólny koncert.
Byli bardzo zajarani i strasznie im się podobał klimat Krakowa. Wracają prawdopodobnie w grudniu (śmiech).
Blabber po przyjeździe do Holandii od razu napisał mi smsa "stary ja chcę wracać". BlabberMouf to naprawdę
bardzo fajna postać i jestem przekonany, że to na sto procent nie ostatnia rzecz jaką wspólnie zrobiliśmy.
Mamy już kilka planów, o których póki co nie chciałbym mówić.

Druga część wywiadu lada dzień. Zapraszam!


Vinyle Misztala: Noreaga - Oh No


Link 14.09.2014 :: 13:55 Komentuj (0)
darmowy hosting obrazków
Kraków, Kraków i jeszcze raz Kraków! Ostatnio w tym mieście wygrzebałem naprawdę sporo
dobrych i co ważne tanich winyli. Moja ostatnia wizyta była nie tylko owocna jeśli chodzi o zakupy
płytowe, ale o tym dowiecie się w przeciągu tygodnia - wierzę. W swoim życiu miałem kilka nie
zrozumiałych dla otoczenia i siebie zachowań - ciężkie życie rapera. Jeden z takich momentów
miał miejsce kilka lat temu, gdy w niezrozumiałych dla mnie okolicznościach sprzedałem na allegro
cedeka "War Report"duetu z Queens. Od tamtego czasu kilka razy próbowałem tę płytę nabyć,
ale jakoś tak zawsze dziwnie wychodziło, że do dziś jej nie mam. Pewnie jeszcze kupię, najlepiej
od razu na winylu. Jednym z moich nowych nabytków jest dwunastka "Oh No" rapera o ksywce
Noreaga. Jako, że jego przyjaciel Capone miewał częste problemy z prawem, w pewnym momencie
Noreaga postanowił rozpocząć karierę solową. W 1998 roku do sklepów trafił jego pierwszy solowy
materiał zatytułowany "N.O.R.E.", o którym kiedyś tutaj chyba pisałem. Rok później wyszedł album
"Melvin Flynt - Da Hustler" - prawie jak Marcin Flint - pozdro! I właśnie na drugim krążku Noreagi
znalazł się utwór "Oh No" - który podobno jako jedyny, jako tako zaistniał w środowisku z całej płyty.
Singiel "Oh No" wyprodukowany został przez The Neptunes. W remiksie gościnnie pojawia się Maze
& Musalini, Angie Martinez, Capone, Jadakiss i Big Punisher. Singiel okraszony fajną okładką, a jeszcze
lepszym jej tyłem - często tak bywa - nie tylko w przypadku płyt;-) kosztował mnie zaledwie 20zł.

Kocham Kraków.


Vinyle Misztala: King Tee - Diss You


Link 09.09.2014 :: 23:30 Komentuj (0)

W prawdzie wakacje się już skończyły a za oknem obserwujemy ostatnie słoneczne dni, jednak
nie przeszkadza mi to absolutnie w tym by zabrać Was dzisiaj do słonecznej Kalifornii gdzie urzęduje
jeden z pionierów gangsta rapu - King Tee, który przez wielu uważany jest za jednego z najbardziej
niedocenionych raperów na Zachodnim Wybrzeżu. King Tee na scenie zadebiutował w 1988 roku
albumem "Act A Fool" wyprodukowaną przez Dj Pooh'a. Dwa lata później do sprzedaży trafił drugi
solowy krążek artysty zatytułowany "At Your Own Risk" i z tego właśnie albumu pochodzi dzisiejszy
singiel "Diss You". Tym razem album gracza z Kalifornii wyprodukowali między innymi: E-Swift, Bilal
Bashir - ten drugi zrobił muzę do "Diss You" - do numeru użyty został sampel od The Rolling Stones.
Singiel do sprzedaży trafił w połowie 1990 roku nakładem Capitol Records.

Trochę prywaty - jeśli ktoś chcę być na bieżąco z tym jakie winyle i cedeki kupuje (ależ zabrzmiało
górnolotnie - sorry) to zapraszam na moje konto na instagramie - instagram.com/misztal89. Będzie
dużo rapu i trochę jedzenia - nie no, z tym jedzeniem to teraz poleciałem. Niemniej zapraszam Was
serdecznie.  A jeśli chcecie dobre(?) jedzenie to na instagramy i blogi kulinarne.




Recenzja: Sarius - Wszystko dobrze ep


Link 03.09.2014 :: 20:29 Komentuj (1)

O ile na debiutancki album Raka z Gdańska nie czekam w ogóle (dotychczasowe działania Raka
i ostatnio video promujące wydawnictwo tylko mnie utwierdziło w przekonaniu, że Rak to okropnie
przeciętny raper), to jesienna ramówka Asfaltu zapowiada się naprawdę bardzo ciekawie. Na wspólny
album Sensiego, Eproma i Lema czekam z ogromną niecierpliwością, drugiej części Dead Man Funk
jestem ciekaw, a kolejnego solowego materiału Sariusa wyczekuję od momentu pojawienia się w sieci
informacji, że wyprodukuje go Ostry, choć oczywiście nie tylko dlatego. Może wróćmy do Raka jeszcze
na moment. Nie powiem, bo szanuję takich raperów jak on - robić coś tyle lat i nie odnosić żadnych
sukcesów? To naprawdę wymaga determinacji i miłości do muzyki. Choć w sumie może nie do końca
bez żadnych sukcesów, znajomości nabyte przez te dwanaście lat zaowocowały chociażby wydaniem
wspólnego krążka z Hadesem w Prosto, czy wydaną również w Prosto płytą macierzystej formacji DwaZera
trzy lata wstecz. Kumoterstwo to naprawdę przekleństwo polskiego hip-hopu, no chyba, że rzeczywiście
włodarze warszawskich wytwórni widzą w nim potencjał. Na dzień dzisiejszy jedyny powód dla jakiego
kupiłbym jego album to niekonwencjonalna okładka, choć Tytus chyba myślał podobnie decydując się
na grafikę w formie 3d(?), nie wiem tak tylko "piszę na głos" co myślę.

Chyba z dwa lata temu na jakimś internecie oglądałem film poświęcony częstochowskiej scenie hip
-hopowej, która swego czasu naprawdę była bardzo mocna. I tak naszła mnie wtedy refleksja, co
właściwie się stało, że mając taką historię i korzenie w Częstochowie nie dzieje się kompletnie nic,
no ok był didżej Haem, ale kto jeszcze? A przecież wówczas Częstochowa była chyba jedynym z
nielicznych miast w Polsce posiadającym własną legalną składankę hip-hopową- "SC 034" - pojawili
się tam między innymi Ego, Ideo, 1000. W końcu z dwa lata temu zaczęło się coś w końcu dziać
na szerszą skalę. Pojawili się Sensi i Tytson (Hurragun), Centrum Strona, Żyto, Sarius - oczywiście
to czy wszystko mi się podoba to inna sprawa, niemniej trzeba przyznać, że odbiór i zasięg raperów
z Częstochowy jest coraz większy.

Gdy blisko rok temu Sarius puścił w świat swój debiutancki wyprodukowany przez Eproma album
"Blisko leży obraz końca" byłem pierwszą osobą, która wypowiadała się o nim w sposób delikatnie
mówiąc krytyczny. Po upływie kilku miesięcy doszło do mnie jak bardzo się myliłem. A dziś uważam
ten krążek za jeden z mocniejszych momentów ubiegłego roku na scenie. Dlatego też oczekiwanie
na kolejne zwrotki Sariusa było ogromne. Nie dalej niż w czerwcu ukazała się limitowana do 500 sztuk
epka "Wszystko dobrze", którą wyprodukowało pięciu różnych producentów. Ostry, zajął się produkcją
singla "Zapalnik", skądinąd rewelacyjnego numeru, od którego do dziś nie potrafię się oderwać.
Ciężki i brudny bit w połączeniu z manierą Sariusa daje bezsprzecznie jeden z ciekawszych numerów
ostatnich miesięcy w grze. Dla Sariusa bity dostarczyli również tacy producenci jak Foka, Poszwixxx,
Salvare i Worst Case.  Jedynie "Karma wraca" to numer, do którego nie do końca umiem się przekonać
i tutaj już raczej nic się nie zmieni - o ile tekst, rymy i sposób w jakim nawija Sarius jest ok, to bit troszkę
mnie odtrąca. W numerze "Sól do kawy" Sarius momentami jest nieco zbyt bezpośredni i nietaktowny -
"Nie ma co się zastanawiać, wiem bo się nad tym zastanawiam od samego obsranego rana dnia każdego"
albo "...że pod urzędem pracy od samego rana będę stał jak kutas". Kawałek "Delirium" to genialne
teksty i popisy Sariusa na mikrofonie, a przy tym niezwykle wyrazisty podkład. Generalnie muzyka
na epce to coś do czego nie można się tutaj przyczepić (no dobra - "Karma wraca" nieco tutaj wadzi,
ale i tak w końcowym rozrachunku to przyzwoity podkład).

Trochę się czepiam, bo taka dziś moja rola, ale i tak podsumowując całość jestem w stanie dać tej
pozycji piątkę z minusem. Oczekiwania na wspólny album z Ostrym są coraz większe. Mam nadzieje,
że i tym razem będzie wszystko dobrze.


Poprzednia strona Następna strona